Home / Rachunkowość ludzkim okiem

Rachunkowość ludzkim okiem

Feature Image

Księgowy jest cool, czyli jak zostałam księgową?

, 14 sierpnia 2023

Zapraszam Cię dzisiaj, do bardzo nietypowego odcinka podcastu, w którym gościem będę ja sama. Ania Małecka postanowiła wypytać mnie o szczegóły mojej kariery i historię powstania Mentoris. Pod koniec wywiadu górę wzięły moje coachowskie predyspozycje. Dlatego znajdziesz tam kilka cennych wskazówek, Myślę, że pomogą Ci ruszyć, jeśli utknąłeś w rozwijaniu swojej kariery i nie wiesz dlaczego.


ANIA: Cześć, Magdo! Jakiś czas temu nagrałaś ze mną wywiad w serii “Księgowa jest cool”. Nie wyobrażam sobie, żeby ta seria wywiadów do podcastu, ukazała się bez wywiadu z Tobą jako jego pomysłodawczynią. Tak więc dzisiaj, to ja przeprowadzę wywiad z Tobą i trochę Cię pomęczę.

MAGDA: Cześć! Dzięki. Dzisiaj jestem gościem we własnym podcaście, no nieźle.

Marzenie z dzieciństwa

ANIA: Opowiedz mi, jak to się stało, że pracujesz w księgowości? Czy zawsze o tym marzyłaś?

MAGDA: Zastanawiałam się, jak odpowiedzieć na to pytanie. Trochę tak i trochę nie. Przypominam sobie, taką scenę z czasów podstawówki, że mieliśmy lekcję o tym, kto kim chce być w przyszłości. I ja odpowiedziałam, że będę businesswoman z teczką.

Czy to się sprawdziło? Nie do końca, bo teczki nie mam, ale czy księgowa może być businesswoman? Być może. U mnie było tak, że przez długi czas byłam dobra z matmy, więc wiedziałam, że pójdę w kierunku, w którym ta matma będzie się rozwijać. I miałam studiować na Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Dostałam się, ale złożyłam też papiery do Akademii Ekonomicznej. Wtedy to jeszcze nie był uniwersytet, tylko akademia. I okazało się, że tam też się dostałam. Uznałam, że pewnie łatwiej będzie znaleźć pracę po ekonomiku niż po matematyce.

W związku z tym wyszło tak, że studiowałam ekonomię. I przez długi czas nie planowałam zostać księgową. Nawet poszłam na specjalizację Finanse przedsiębiorstw i ubezpieczenia. Myślałam, że to będzie jakaś analiza i pójdę w tym kierunku, a na księgową to się nie nadaję.

Pierwsza praca w księgowości

Jednak pod koniec studiów, dostałam pierwszą pracę w księgowości. I stwierdziłam, że nie jest źle. To było PricewaterhouseCoopers, mieli centrum outsourcingowe na Lubiczu w Krakowie. Przyjmowali na stanowiska księgowe osoby, które znały dobrze angielski. Byłam w szoku, że przeszłam ich wszystkie testy — logiczne, językowe i jeszcze jakieś. Wydawało mi się, że nie zdam tego, ale zdałam i dostałam się do tej pierwszej pracy.

I tak się zaczęło. Nie powiedziałabym, że marzyłam o tej pracy, ale poszłam w tym kierunku i już przepadłam.

ANIA: OK, czyli najpierw pracowałaś w PricewaterhouseCoopers. Jak dalej się rozwijała Twoja kariera?

MAGDA: PricewaterhouseCoopers to była duża korporacja. Dlatego dostałam, do „obróbki”, tylko pewną część, mały wyrywek księgowości. I nim się zajmowałam. To były najpierw należności, potem była księga główna. Później Price, sprzedał tę część outsourcingową i zamienił się w Cap Gemini. Potem pracowałam jeszcze w IBM-ie. To były duże korporacje. I w każdej z nich kończyłam na jakimś projekcie, gdzie musieliśmy tworzyć na przykład procedury.

Czyli to nie było samo księgowanie, ale też analiza. I zauważałam dwie rzeczy. Kręciło mnie, że mogłam coś usprawnić, zaproponować albo przeanalizować. A zupełnie nie kręciło mnie siedzenie i wklepywanie faktur, bo praca w księgowości korporacyjnej, jest bardzo specyficzna. Często dostajemy mały wyrywek i ta praca jest powtarzalna. A taką powtarzalność i pewność, że wiesz, jak Twój dzień wygląda, trzeba lubić.

Ja akurat tego nie lubię. Mnie to szybko nudziło. Dlatego później wylądowałam na projekcie w Szkocji, podczas którego pisałam procedury. Spędziłam tam ponad 2 miesiące, mogłam poznać kulturę Szkotów. Chociaż trudno było mi ich zrozumieć, bo to był zupełnie inny angielski. Jednak to było bardzo ciekawe doświadczenie.

I te procedury bardzo mniej kręciły. Porządkowałam. Tworzyłam coś. Natomiast powtarzalność, którą potem miałam po powrocie, nudziła mnie. Musiałam na co dzień księgować wyciągi bankowe, jakieś zadania z księgi głównej. 

Potem wylądowałam jeszcze w projekcie, gdzie byłam analitykiem finansowym. Jeździłam do Niemiec przez kilka miesięcy i pracowałam w biurze u klienta. Podobało mi się to, bo tworzyłam raporty, wyciągałam wnioski i przygotowywałam zestawienia. Zauważyłam, że w tym kierunku muszę iść. I tak się ta kariera rozwijała. Później mój mąż dostał pracę za granicą i wyjechaliśmy do Wielkiej Brytanii.

Tam pracowałam w management accounting, czyli w controllingu, rachunkowości zarządczej, gdzie analizowałam i tworzyłam zestawienia. Wtedy też zaczęłam kwalifikację ACCA, co było dla mnie dużym wyzwaniem.

Kwalifikacje ACCA

ANIA: OK, to opowiedz nam więcej o tym ACCA? Jak wyglądały przygotowania?

MAGDA: Teraz z perspektywy czasu widzę, że bardzo dużo ryzykowałam. W obecnych czasach wydaje się to trochę dziwne, bo teraz ACCA proponują wszystkie większe korporacje. Sponsorują szkolenia, podręczniki itd. więc ta ścieżka jest łatwiejsza, pomimo że uczysz się księgowości w języku angielskim, a nie polskim.

Natomiast wtedy wyglądało to nieco inaczej. ACCA w Polsce był dużo mniej popularny. Korporacje, centra outsourcingowe proponowały szkolenia z ACCA, tylko wybranym. Czyli to nie był jakiś standard dla pracownika na pewnym stopniu już kwalifikacji i na pewnym stanowisku.

Ja musiałam zacząć tego ACCA sama i uczyłam się sama w domu z podręczników. Nie byłam na żadnych szkoleniach, a na studiach księgowości miałam bardzo niewiele, bo nie byłam księgową z wykształcenia. Skończyłam Finanse przedsiębiorstw i ubezpieczenia, więc zupełnie inną działkę. Dlatego, gdy zaczęłam się w to zgłębiać, to to był dla mnie duży przeskok, ale zdałam te egzaminy.

To z kolei pozwoliło mi po wyjeździe do Wielkiej Brytanii, zdobyć pracę w zawodzie. To, że dostałam się do rachunkowości zarządczej i byłam wsparciem w controllingu, było związane z tym, że robiłam tę kwalifikację.

ACCA wywarł na mnie duże wrażenie. Zobaczyłam, jak można się uczyć i że nauka w Wielkiej Brytanii jest na zupełnie innych zasadach. Raz, że tam to pracodawca wysyła na te szkolenia i to było tam bardzo popularne. A druga kwestia to sposób uczenia. Tam faktycznie wykładowcy zależało na tym, żeby nauczyć.

Nigdy nie zapomnę, wykładów w Nottingham, na temat advanced corporate reporting. To już był jeden z tych ostatnich przedmiotów przed egzaminem na professional level. I miałam z tym problem, ale pamiętam tego wykładowcę do dziś. Jak tłumaczył, jak rozbierał temat na takie podstawy, że to było bajecznie proste do zapamiętania. 

Wtedy zdałam sobie sprawę, że to jest coś, czego w Polsce tak niesamowicie brakuje. W Polsce jak się uczyliśmy na studiach, to było na zasadzie — jak udupić studenta (za przeproszeniem), jak zrobić trudniejszy egzamin, a nie jak nauczyć.

A tam w ramach ACCA, mimo że robiłam też podatki, to sposób przekazu był taki prosty, że faktyczne wiedziałam, o co w tym chodzi. Natomiast w Polsce często jest tak, żeby tych uczących się studentów, pognębić, albo wykładowca chce pokazać, jak wiele umie. Natomiast nie ma to nic wspólnego, z tym że chce przekazać wiedzę i zależy mu na tym, żeby tę osobę faktycznie nauczyć.

Porządkowanie wiedzy po powrocie do Polski

Kiedy wróciłam z Wielkiej Brytanii i musiałam uporządkować swoją wiedzę, z tutejszych przepisów, żeby móc tutaj w zawodzie pracować, to zdałam sobie sprawę, że nie ma na rynku takiego szkolenia, które by faktycznie uczyło. Przekazało wiedzę. Czyli, żeby konkretna informacja była jak najbardziej przejrzysta i zrozumiała dla tego, kto się tego uczy. Żeby nie zakładać, że Ty już to wiesz, więc ja Ci mogę skrótem polecieć, tylko rozbroić to na czynniki pierwsze. A Ty słuchasz i mówisz — aha, no tak, to jest łatwe.

Tak mi zostało po pobycie w Wielkiej Brytanii.

ANIA: Czyli właśnie usłyszeliśmy genezę tego, jak powstało Mentoris.

MAGDA: Tak, chociaż ja po powrocie do Polski, który był związany z chorobą w rodzinie, paradoksalnie wróciłam do zawodu. Zaczęłam pracę jako kontroler w jednej z dużych firm w Krakowie. Natomiast ta praca, z różnych względów mało mnie cieszyła. 

Zaczęłam się zastanawiać, jak wykorzystać mój talent do uczenia innych. Przez te wszystkie lata, kiedy pracowałam w księgowości, zawsze słyszałam, że ja tak prosto to przekazuję, że podobno umiem tłumaczyć. Nawet pracując w Capgemini, przychodzili do mnie ludzie, żebym ich podszkoliła z SAP-a, z jakichś kwestii księgowych.

Dlatego gdy, w tamtym czasie jedna z firm Warszawskich rekrutowała do szkoleń z ACCA, to się zdecydowałam. Natomiast bardzo szybko przekonałam się, że to nie jest dla mnie. Tempo przeprowadzania szkoleń i ilość szkoleń w miesiącu było czymś, czego ja fizycznie nie byłam w stanie przepracować.

Jak zobaczyłam swój grafik, w którym musiałam poruszać się między Warszawą, Krakowem, Wrocławiem i jeszcze innymi miejscami i tu 5 dni szkoleń, dzień przerwy i znowu 5 dni szkoleń i dzień przerwy, to stwierdziłam, że ja nie chcę tak funkcjonować. Nie chcę, żeby tak wyglądało moje życie. Wycofałam się.

Jednak to doświadczenie pomogło mi przekonać się, że lubię uczyć i lubię przekazywać wiedzę.

Mentoris to pomysł mojego Męża!

MAGDA: To był trudny okres w moim życiu, bo nie wiedziałam, czego chcę w życiu. I to nie było tak, że zrezygnowałam z tej pracy i od razu stworzyłam Mentoris. Ten etap trwał prawie rok, a sam pomysł należał do mojego męża, który stwierdził — słuchaj, skoro Ty chcesz uczyć, to może po prostu zacznij robić kursy online?

A ja — jakie kursy online? Gdzie ja będę coś nagrywać? Ja siebie mam pokazywać ludziom w Internetach? To był 2012 r., to nie było takie popularne, pierwsze kursy online dopiero raczkowały w Polsce.

Pamiętam, jak nagrywałam pierwsze filmy na YouTube z takim drżącym głosem. Do teraz jeszcze gdzieś tam wiszą, można mnie posłuchać. I to jest pewnego rodzaju geneza Mentoris.

ANIA: Kiedyś dogrzebie się do tych kursów i sobie je posłucham, bo ciężko mi uwierzyć, że kiedyś było aż tak źle.

Dobra, pomijam teraz nagrywanie, i te techniczne rzeczy. Całe swoje życie pracowałaś w księgowości korporacyjnej, a Twoje kursy, to jest księgowość pełna od A do Z. Czyli rachunkowość na tym najprostszym poziomie, uproszczona księgowość, ale także ta rachunkowość zaawansowana, pełna księgowość. Jak to się stało, że osoba, która miała doświadczenia głównie, jeśli chodzi o wycinki pracy księgowego, przygotowuje kursy, które są kompleksowe i pokazują wszystko, z czym można się spotkać w polskim prawie podatkowym. 

MAGDA: Właśnie też sobie zadaję to pytanie. Ha, ha.

Tak na poważnie, to ta ścieżka była długa i kręta. Jeżeli chodzi o księgowość korporacyjną, to ja mam dwa skrajne doświadczenia, tzn., z jednej strony wyrywek, czyli na przykład dział należności, czy fragment głównej księgi. Z drugiej, gdy pracowałam jako kontroler, to musiałam przeskoczyć na ten level patrzenia z góry na całość księgowości. 

Miałam do czynienia ze sprawozdaniami finansowymi, z analizą sprawozdań finansowych, więc widziałam ten końcowy efekt księgowości. Musiałam znać pewne rzeczy, więc to nie było do końca tak, że znałam wyrywek i tyle. Natomiast po powrocie do Polski, musiałam zdobyć wiedzę. Uczyłam się, chodziłam na różne szkolenia, porządkowałam swoją wiedzę. Zresztą dotąd to robię, bo nadal uważam, że nie jestem guru z wszystkiego. Jednego się nauczę, drugie zapomnę, inne muszę powtórzyć, wrócić, więc to jest ciągła nauka.

To jest chyba domena tego zawodu. W ten sposób to wygląda cały czas.

Mentoris powstało jako wyraz tego, że uznałam, że chcę uczyć

A także mojej frustracji po powrocie. Wiedziałam, że jeżeli chcę jakąś wiedzę zdobyć albo powtórzyć, to muszę pójść na kursy stacjonarne, w konkretnych godzinach, w konkretne dni. I strasznie mnie to denerwowało, bo było trudne do pogodzenia z pracą, którą podjęłam. 

Zastanawiałam się, czemu ktoś nie stworzył platformy, na której mogłabym siąść i powtórzyć, kiedy chcę? Mąż dodał te dwie rzeczy ze sobą i rzucił — a może byś tak zrobiła kursy online? 

I na początku działałam z dużą nieśmiałością, bo to, co robimy na początku, gdy przekraczamy swoje granice, zależy od tego, czy czujemy się dobrze sami ze sobą. I na, ile czujemy swoją wartość. 

Teraz śmieję się z tego, ale na początku głos mi drżał i było mi ciężko. Zrobiłam duży przeskok, z osoby, która nie była w ogóle znana, do osoby, która pokazuje się setkom czy tysiącom osób, które odsłuchują moje materiały, widzą mnie itd. I jest to jednak różnica w stosunku do osoby, takiej anonimowej totalnie, której nikt z YouTube’a nie zna.

I tego przekraczania granic uczymy się z czasem. Dostrzegamy, co jest akceptowane, że mamy pewne wyobrażenia o sobie, które z rzeczywistością ma niewiele wspólnego. Patrzymy na siebie przez jakiś filtr, który powoduje, że się boimy. A okazuje się, że nie ma się czego bać. I ten krzywy nos, odstające uszy albo coś innego dostrzegamy tylko my, a nikt inny tego nie widzi.

Przy tworzeniu Mentoris brałam pod uwagę własne doświadczenia. Po powrocie do Polski musiałam uporządkować i uzupełnić wiedzę, więc widziałam, czego nie rozumiem i co chciałabym, żeby ktoś inny mi wytłumaczył. Chciałam tak tłumaczyć, aby ktoś następny nie miał już problemu ze zrozumieniem tematu.

I to się sprawdza. Mówią mi to osoby, które korzystają z kursów. Słuchają i nie muszą się zastanawiać, co poeta miał na myśli, bo to jest do tego stopnia łopatologicznie wytłumaczone, że słuchasz jak podcastu, audiobooka czy coś w tym stylu. Lecisz i kojarzysz kolejne fakty.

ANIA: Tak. To jest logiczne. Fajnie, że chciałaś się tym podzielić. Dzięki temu mamy na rynku niesamowite kursy, które sama testowałam. Kursy są prosto wytłumaczone, prostym językiem i szybko się wszystko zapamiętuje.

Dobra, skoro już wiemy, co lubisz w tej pracy, co Ci się podoba, to powiedz, co byś z chęcią oddała?

Co jest trudne w tej pracy?

MAGDA: Nie ukrywajmy, że jeżeli prowadzisz swoją własną firmę, to masz w swoim zestawie działań nie tylko to, w czym się specjalizujesz, ale też dużą część rzeczy administracyjnych, zarządzania, w których nie do końca czujesz się albo chcesz się czuć jako specjalista. Na przykład kwestie zarządzania zespołem czy marketingowe. Gdy zaczynałam, to była dla mnie czarna magia. Zresztą cały czas się uczę, jak dobrze współpracować z innymi i w jaki sposób prowadzić biznes, żeby się nie zajechać.

Miałam taki okres w życiu, że ciągle ciężko pracowałam. Efekty były, ale co z tego, skoro zaczęło się to odbijać na zdrowiu. Dlatego cały czas uczę się wyważenia pracy — jak zrobić coś mądrze i niekoniecznie ciężko, żeby było dobrze dla innych.  

Natomiast to nie zmienia faktu, że są rzeczy, których nadal nie lubię. Na przykład kwestie marketingowe — jakie posty, kiedy puścić, co zrobić, żeby ludzie widzieli, żeby informacja dotarła, żeby maile dotarły. Kwestia na przykład dostarczalności maili, ustalenia, dlaczego ktoś nie dostał maila, od czego to zależy itd.

To powoduje frustracje, ale to elementy tego biznesu online, gdzie cała komunikacja też jest online. I to z chęcią bym oddała. Najchętniej w taki sposób, żeby znaleźć rozwiązanie, bo nie lubię takich elementów mojej pracy, gdzie zrobię analizę, sprawdzę co i jak, czemu coś nie działa i się okazuje, że właściwie nic z tym nie mogę zrobić. 

ANIA: Czyli wiesz, ale nic nie możesz zrobić.

MAGDA: Tak, na przykład z dostarczalnością maili. Z tym że znajdą się osoby, do których nie trafi mail i one piszą, że nie dostały linku do webinaru i trzeba pomóc. My zawsze się staramy pomóc, ale jest frustracja, że technologia zawiodła. Ta technologia paradoksalnie jest sprzymierzeńcem i wrogiem. Z jednej strony, umożliwia nam robienie czegoś, co jest dobre dla innych. I dużo osób docenia to, że mogą uczyć się w dowolnym momencie, o dowolnej godzinie. Z drugiej strony nie pozwala przy obecnych ustawieniach, układzie, czy możliwościach czegoś zmienić.

ANIA: No dobra, czyli chętnie oddelegowałabyś rzeczy konieczne do prowadzenia biznesu. Czy jeszcze jest coś, co byś z chęcią oddała?

MAGDA: Na ten moment chyba nie. Natomiast gdybym pracowała w księgowości, to moja odpowiedź byłaby inna. Gdybym siedziała w biurze, normalnie pracowała, to odpowiedź byłaby taka, że nie lubię powtarzalnych rzeczy. Gdybym miała teraz swój biznes prowadzić w taki sposób, że robię ciągle to samo i robię co miesiąc ciągle to samo szkolenie na żywo, to pewnie już bym zamknęła tę firmę.

Trzeba się cały czas rozwijać

MAGDA: Cały czas mam potrzebę uczenia się, przekazywania tego innym i tworzenia nowych rozwiązań. Zamiast odpowiedzieć, co bym nie chciała, to powiedziałam, co bym chciała i co robię.

ANIA: Na szczęście żyjemy w kraju, gdzie dbają o to, żebyśmy mieli dużo rozrywki. 

MAGDA: Tak, po prostu żyć, nie umierać. Dobrze, że to powiedziałaś, bo przychodzi mi jeszcze jedna rzecz. Nie lubię wymuszonej aktualizacji, którą muszę robić na kursach. Ja ją robię, natomiast jedną z moich wartości jest poczucie wolności. Sprawczości, że ja mogę decydować o tym, jak moje życie będzie wyglądać. I kiedy przepisy się zmieniają, to to jest jakby wymuszone z góry na mnie.

I to z reguły jest w okolicach świąt Bożego Narodzenia. Okazuje się, że jest tego cała sterta, którą ja teraz muszę przetłumaczyć na polski z ichniejszego i wrzucić do swoich kursów.

Robię to, bo mam głęboko zakorzenione poczucie obowiązku. Obiecałam, że kursy będą zawsze aktualne, to staram się dotrzymać słowa i aktualizować na bieżąco. A to powoduje, że grudzień, jest z reguły ciężki i wymaga dużo zaangażowania. I gdy inni szykują się na święta i kupują prezenty, ja sprawdzam przepisy i trawię.

ANIA: I czy już zostało to opublikowane w dzienniku ustaw, czy jeszcze nie?

MAGDA: Tak. Pamiętam w zeszłym roku taką sytuację, 1.01.2022, miały się zmienić limity do MPP z 15 na 8 tys. złotych. Zdążyłam nagrać zmianę całego modułu z 15 na 8, po czym okazało się, że wszystko musiałam odkręcać, bo wszystko jednak przesuną. To wywołało frustrację, więc to jest coś, co bym mogła oddać.

Fajnie, że nawiązałaś do tego. Ten element obecnej pracy jest trudny dla mnie, bo jest wymuszony. To nie chodzi o to, że ja nie lubię aktualizować, uzupełniać, analizować, tylko to, że to musi być w konkretnym czasie. To mnie denerwuje, że to jest ten moment, gdy ktoś mówi za mnie. Teraz publikuje, więc teraz masz z tym zrobić porządek biegusiem.

Stereotypy księgowego

ANIA: Teraz co prawda, już nie pracujesz stricte jako księgowa, chyba że jako księgowa swojej własnej firmy. W tym momencie można Cię nazwać nauczycielem, ale czy spotkałaś się kiedyś z taką sytuacją, gdzie spotykasz się po raz pierwszy z jakąś osobą. Zaczynacie rozmawiać i ona Cię pyta — czym Ty się zajmujesz w życiu? Odpowiadasz — jestem księgową. I widzisz po niej, że zmienia się jej wyraz twarzy… no to o czym my będziemy rozmawiać? I już wiesz, że nie pogadacie dłużej.

MAGDA: Tak, bardzo często. Dotąd nawet się to zdarza, że jak mówię, że jestem trenerem rachunkowości, to jest — aha. I widzę konsternację u tej osoby, jakie by tu zadać drugie pytanie, bo skoro siedzę w cyferkach, to za bardzo nie da się pogadać. 

Niestety dalej krążą te niesprawiedliwe stereotypy o księgowych. A przecież paradoksalnie księgowa w dzisiejszych czasach musi być bardzo komunikatywna. Czyli to nie jest osoba zamknięta w sobie, z którą kompletnie nie pogadasz. Tylko w drugą stronę. Ona musi umieć w jakimś stopniu nawiązywać relacje z klientem, z szefem, żeby dobrze współpracować. To jest jedna część stereotypu.

A druga jest taka, że jak jesteś już księgową, to siedzisz tylko w cyferkach i nie masz żadnych innych zainteresowań. Czyli jesteś nudna, nie wiadomo, o co Cię zapytać, jak Ty tylko te cyferki i ja się nie znam na cyferkach.

Większość osób, która tak reaguje, to są osoby, które mają przekonanie — ja nie jestem umysł ścisły, ja z matematyki jestem lewy, więc ja nawet nie zaczynam zadawać pytania. 

ANIA: Matematyka to chyba jedna rzecz, ale druga, to to, że ludzie bardzo mało wiedzą o prawie podatkowym. I jak już słyszą prawo podatkowe i podatki — Boże, ja nic nie wiem na ten temat, ja nawet swojego rozliczenia rocznego nie robię, tylko oddaję. I co tu dalej? 

MAGDA: Jak rozmawiałam z Patrycją, to też zadałam jej to pytania. I ona mi powiedziała, że u niej jest tak, że ludzie zaraz zaczynają zasypywać ją pytaniami w stylu — słuchaj, ja mam taki problem, to co by tu zrobić? I to jest ten drugi typ osób, który w drugą stronę leci — ona może mi pomóc, bo właśnie teraz mam taki problem. 

ANIA: Ha, ha, to prawda, albo rozmowa totalnie gaśnie, albo ktoś próbuje wyciągnąć z Ciebie coś więcej na temat księgowości, podatków i całej reszty. 

MAGDA: I najlepiej, żebyś jeszcze rozwiązała to w 3 minuty. 

ANIA: Tak, bez znajomości przypadku.

MAGDA: Właśnie Patrycja mówiła to samo, zdziwienie — ale jak to się nie da?

ANIA: Wydaje mi się, że to jest też kolejny stereotyp, jeśli chodzi o księgowych, że księgowa może wszystko i jest do wszystkiego. Ogarnie nie tylko podatki, ale też jeszcze parę innych rzeczy po drodze. I kompleksowo zrobi wszystko, co związane z prowadzeniem działalności, ale to jest błędne myślenie. I niestety, chyba trzeba trochę z tym walczyć. Księgowość tak nie wygląda.

Księgowy powinien pracować bardzo mocno nad asertywnością

MAGDA: Czyli umiejętnością stawiania pewnych granic bez poczucia winy. To też jest istotne, bo czasami uczymy się mówić nie i asertywność nam się kończy — nie, nie będę tego robił. Powinniśmy umieć wyjaśnić, dlaczego nie, bez poczucia winy. Umieć powiedzieć, że to nie leży w moich kompetencjach, bez takiego w środku — no, teraz to on odejdzie do innego biura itd.

Z jednej strony nie ma co się dziwić przedsiębiorcom, którzy przychodzą do biura rachunkowego, że mają poczucie, że ta księgowa może wszystko, jeżeli on nie ma swojego zespołu i polega tylko na niej. Księgowa zawsze będzie wiedzieć więcej niż on. Począwszy od rejestracji firmy, przez wybór formy opodatkowania itd. niezależnie czy to leży w jej kompetencjach, czy nie.

Coaching daje perspektywę

ANIA: I tutaj weszłyśmy trochę na obszar związany z drugą rzeczą, w której się specjalizujesz, czyli coaching. To Twój konik.

MAGDA: Tak, coaching to bardzo ciekawy obszar dla mnie. Wziął się z tego, że sama miałam problemy. Zapętliłam się w pracy i nie dałam sobie możliwości odpoczynku. Dlatego potrzebowałam na wszystko popatrzeć z boku. Wzięłam udział w sesjach coachingowych, podczas których trochę sobie to uporządkowałam. I okazało się, że bardzo dużo problemów, które jest w moim życiu, wynika z tego, co ja mam w swojej głowie — jakie mam przekonania, o czym myślę, co mi się wydaje.

I to jest bardzo trudne na początku. Z moich obserwacji wynika, że osoby, które pracują w księgowości, to z reguły osoby, które są bardziej analityczne, uporządkowane i bardzo trudno jest im spojrzeć z perspektywy, że to, co my mamy w głowie, to my tym nie jesteśmy. To jest tak, jakbyś wrzuciła oprogramowanie do systemu. Ono krąży i powoduje, że odruchowo robisz pewne rzeczy, bo to oprogramowanie jest defaultowe. Jak ma Windows za zadanie coś zrobić, to on to po prostu robi. 

I z nami tak trochę jest. To jest trudne do zaakceptowania, gdy zdajesz sobie sprawę, że w pewnej części jesteś automatem. I nasza świadomość na tym automacie leci, bazując na podświadomości, która nam podpowiada pewne rzeczy, które z reguły wzięły się z tego, jak byliśmy wychowywani, w jakim środowisku się uczyliśmy i jakie mamy przekonania na temat rzeczywistości. 

Coaching mi to uświadomił i stwierdziłam, że sama chciałabym z innymi w ten sposób pracować. A widziałam po uczestnikach kursów rachunkowości w Mentoris, że czasami problem z nauką rachunkowości nie wynikał tylko i wyłącznie z tego, że nie umieją, że zaczynają, tylko z przekonań. Na przykład, że nie mam umysłu ścisłego, nikt w rodzinie nie pracował w księgowości, to ja sobie nie poradzę, nikt u mnie nie prowadził biznesu, to ja pewnie też nie dam rady itd.

Dlatego nauczyłam się narzędzi, które pomagają w takich sesjach zobaczyć, co nami kieruje. I sposobów na to, żeby to z czasem zmienić, bo to nie jest tak, że pstryk i już. Wiesz, że to Tobą kieruje i Ty na drugi dzień stwierdzasz — nie, nie chcę, żeby to mną kierowało, bo podświadomości nie zmienisz. To jak z systemem Windows. Jak musisz go wgrać na nowo, to to trochę trwa. Nie mówiąc już o innym oprogramowaniu.

Dlatego ten coaching przyszedł jakby naturalnie. I jest to taka moja odskocznia od typowo analitycznych problemów. Jak siedzisz w czymś za długo, to czasem musisz się trochę oderwać, żeby zyskać perspektywę. I coaching daje mi tę perspektywę i też kontakt z ludźmi na sesjach.

Nie ukrywajmy, jeżeli publikuję głównie nagrane materiały wideo, to oprócz webinarów, na których widzę komentarze, nie widzę twarzy, to za dużo kontaktu na żywo z innymi nie mam.

Oczywiście są znajomi, ale to już prywatnie. Biznesowo tego nie ma. 

Lubię te momenty, kiedy ktoś łączy kurs i sesje coachingowe, bo w pewnym momencie gdzieś pyknie i on po prostu idzie z nauką. 

ANIA: Czyli super połączenie. Mamy tego księgowego, który jest zamknięty w sobie i metody coachingowe pracy. Czyli coś, co pozwala nam zrozumieć siebie trochę na innym poziomie. To nie jest stricte nauka, tylko zrozumienie, żeby nauczyć się asertywności, pewności siebie i radzenia sobie z różnymi sytuacjami. Moim zdaniem ciekawe połączenie.

MAGDA: Wiesz, to jest też o tyle fajne, że to działa nie tylko na tych, którzy zaczynają z księgowością, ale też na takich, którzy pracują już długo w księgowości. Czują się wypaleni, nie wiedzą, co chcą innego robić? Czy chcą zostać w tej pracy w księgowości? Są też tacy, którzy chcą awansować, ale są zblokowani. Później wychodzi, że nigdy w rodzinie nie było pieniędzy i ma przekonania, że nigdy nie zarobi więcej, bo tak u niego w rodzinie było, więc u niego powtórzy się taki schemat.

To są rzeczy, nad którymi możesz pracować. Fajnie jest zobaczyć, jak to się zmienia z czasem, jak te osoby się zmieniają, gdy coś gdzieś klika. Tylko to nie dzieje się od razu, to trwa.

Często jest to też powiązane z tym, jak my podchodzimy do siebie. I następuje szok, bo rachunkowość to twarda wiedza, finanse, a żeby to wszystko, o czym mówiłam zdobyć, to trzeba trochę miękkości do siebie. Takiego zaakceptowania siebie i takiej łagodności w stosunku do siebie, że OK, dzisiaj nie umiem, to jutro się nauczę. To, że dzisiaj mi to nie weszło, to nie oznacza, że ja nie nadaję się do księgowości, tylko mam dzisiaj taki temat, taki dzień. Muszę do tego wrócić później.

Księgowym często brakuje tej łagodności i nawet zastanawiałam się, czy to nie jest tak, że lądujemy w tej księgowości, mając pewne predyspozycje. Zauważyłam pewien powtarzalny schemat, wśród osób, które do mnie przychodzą.

ANIA: A może księgowość powoduje u nas takie, a nie inne objawy?

MAGDA: Też tak może być, nie będę się spierać. 

ANIA: Jeżeli masz po jakimś czasie pracy w księgowości podobne schematy u różnych osób, to może być tak, że ta praca w księgowości wywołuje określony efekt.

MAGDA: Ha, ha, tak — side effect, jak w lekach.

Co księgowa robi po godzinach?

ANIA: Dobra, to powiedz mi trochę o przyjemniejszych rzeczach. Czyli czym zajmujesz się po godzinach, gdy już nie pracujesz? Mówiłaś, że to życie zawodowe i prywatne musi być trochę wyważone. Nie da się pracować non stop, bo cierpisz Ty, cierpi Twoje ciało i Twój umysł.

Czym zajmujesz się po godzinach, żeby ten stres trochę rozładować? Odpocząć i zadbać o siebie?

MAGDA: Chciałam powiedzieć sesje coachingowe, ale to dalej kwalifikuje się jako praca. Co robię? Czytam książki rozwojowe, ale nie książki w stylu — już jutro Twój dzień będzie wyglądał inaczej, wystarczy, że wstaniesz i powiesz, będzie lepiej i będzie lepiej — bo w to nie wierzę, natomiast takie sensowne, z których można się czegoś więcej nauczyć. Co jeszcze?

Ruch, chociaż nie ukrywam, że przez kwestie chorobowe, ciężko to ostatnio utrzymać. Lubię jeździć na rowerze, ale teraz zima nie bardzo temu sprzyja. Lubię też ćwiczyć jogę. Byłam też na kursie medytacji. I bardzo polecam. Jeśli ktoś trzyma rutynę, to medytacja jest czymś, co bardzo pomaga w takim zawodzie, gdzie jest dużo stresu. Odzyskuje się pewnego rodzaju dystans do tego, co się dzieje.

Czyli medytować, ćwiczyć jogę i czytać książki. I nie tylko rozwojowe, bo lubię też kryminały. Nie zdradzę autorów, ale lubię czasem taki dreszczyk emocji na plecach przed zaśnięciem.

ANIA: A w miesiącach letnich? Różni od tego, co się dzieje w zimie?

MAGDA: Więcej wychodzę i lubię spacerować z psem. Lubię tę jazdę na rowerze. Dwa lata temu wymyśliłam sobie, że będziemy wyjeżdżać camperem. Teraz to już camper -przyczepa, więc takie warunki polowe. Chociaż te przyczepy teraz są fajne. Nie to, co kiedyś. To już nie namiot, to są już inne warunki. Jesteś ograniczony małą przestrzenią, ale dzięki temu zwiedzamy różne miejsca.

I to jest taka moja odskocznia. Wakacje są takim moim okresem świętym. Staram się jak najmniej robić i jak najwięcej czasu spędzać z rodziną na resecie i ładowaniu baterii.

ANIA: Czyli prawie jak w roku szkolnym. Pracujemy od września do czerwca.

MAGDA: Tak, bo to też jest związane z tym, że mam dwójkę dzieci i one wtedy mają przerwę wakacyjną. A ja czekam na słońce. Lubie łapać promienie słońca. Pewnie wszyscy teraz marzymy o tym, bo jak to nagrywamy, to jest styczeń. I jeszcze trochę nam zostało do wiosny i pełnego słońca. Chyba wszyscy za tym tęsknią.

To jest ten okres, kiedy płomień postanowień noworocznych wygasł, a to dobre co przed nami, czyli promienie słońca, jeszcze trochę daleko.

ANIA: Tak to prawda. Ja szczerze mówiąc, też czekam na słońce. Jestem osobą, która słońcem żyje, a więc życzę Wam go wszystkim jak najwięcej, nawet w tych zimowych miesiącach.

Czy warto żałować, że nie można cofnąć czasu?

ANIA: Mam jeszcze ostatnie pytanie. Obiecuje, że nie będę Cię więcej męczyć. Gdybyś mogła cofnąć czas, coś zmienić w swoim życiu zawodowym, to co byś zmieniła?

MAGDA: Nie wiem. Chyba nic. Zastanawiałam się kiedyś nad tym, czy gdybym miała możliwość jeszcze raz przejścia swojej ścieżki zawodowej, to czy nie zostałabym na przykład coachem. Czyli nie ruszyłabym księgowości, tylko poszłabym w coaching.

I wydaje mi się, że nie. Ja mam gdzieś w sobie element cyferek, analizy i potrzeby odnajdywania rozwiązań. A to daje ta praca. 

Myślałam też, czy mogłam pójść na studia, które miały już specjalizację księgowość? Jednak byłam na wykładach z księgowości, jako przedmiot dodatkowy na studiach. I tam nie zachęcali mnie do tej księgowości, więc nie wiem, czy byłby to dobry pomysł. Czy nie zniechęciliby mnie bardziej, niż zachęcili?

Dlatego wydaje mi się, że nic. Każda z tych rzeczy, która się wydarzyła, była potrzebna i prowadziła do kolejnej. Jakbym miała doświadczenie z innych firmach, czy to by coś zmieniło? Pewnie zmieniło. Tylko nie wiem, czy byłoby to na korzyść, czy na niekorzyść dla mnie.

ANIA: Czyli jesteś zadowolona z miejsca, w którym się znajdujesz. I z całej drogi, która Cię tutaj doprowadziła? 

MAGDA: Chyba tak. Może mogłam wcześniej zacząć nagrywać filmy dla Mentoris i się nie przejmować. Wcześniej zacząć robić szkolenia, takie na żywo, bo na początku to były głównie nagrane materiały. Teraz już są webinary też na żywo, ale do tego trzeba było dojrzeć, bo wtedy jeszcze nie byłam na to gotowa.

Odnoszę wrażenie, że trawa jest zawsze bardziej zielona po drugiej stronie i bardzo często nam się wydaje, że gdyby coś było inaczej, gdybyśmy wcześniej coś zrobili inaczej, to teraz też byłoby inaczej. Jednak nigdy nie wiadomo, czy to doprowadziłoby nas do dobrego, czy złego. Zresztą pamiętam w ramach kursu medytacji, opowieść o tym, że to, co wydawało się na początku dobre, okazywało się potem złe. Opowieść o synu, który złamał nogę, załamaną rodzinę, że nie będzie mógł pracować na roli, ale okazało się, że przez złamanie nie wzięli go do wojska i mógł z nimi zostać. 

Czyli na to, co nam się w życiu dzieje można patrzeć z perspektywy złego i dobrego. To, czego uczy medytacja, to żeby nie oceniać. Jednak to jest bardzo trudne, bo jesteśmy wychowani w środowisku, w którym wszystko i wszystkich się ocenia. A o ile łatwiej by nam się żyło, gdyby nie trzeba było nam oceniać. Dlatego staram się tego oduczać, bo to, co dzisiaj wydaje się dobre, może jutro okazać się, że nie do końca jest takie dobre i na odwrót.

Trzeba się cieszyć tą chwilą, którą się ma, jeżeli sprawia nam radość. A jeżeli nam nie sprawia, to jedyne co możemy zrobić, to powiedzieć sobie, że to i tak minie.

Zrobiło się refleksyjnie… Nie planowałam tego. Popłynęłam.

ANIA: Zrobiło się refleksyjnie, ale to samo życie. Ogląd sytuacji, jaką mamy, zależy w dużej mierze od punktu siedzenia.

MAGDA: Tak. To, co dla jednego wydaje się dobre, dla drugiego może być całkowicie bez sensu. 

ANIA: Magdo, serdecznie dziękuję, że spotkałaś się dzisiaj ze mną. Ja już więcej pytań do Ciebie nie mam. Bardzo miło mi się z Tobą rozmawiało. Robisz naprawdę dobrą robotę, jeżeli chodzi o kursy Mentoris i wszystkie produkty, które oferujesz.

Dziękuję i do zobaczenia niedługo.

MAGDA: To ja dziękuję, że chciałaś mnie trochę pomęczyć pytaniami i że też mogłam się podzielić swoją historią. Dziękuję też za tę opinię o kursach. Zakładam, że nie dołączyłabyś do Mentoris, gdybyś tak nie było.

ANIA: Nic nie dzieje się bez przyczyny, ale to już temat na inny odcinek podcastu.

MAGDA: Dzięki, Aniu. Dziękuję wszystkim za wysłuchanie. I do następnego odcinka.

To był wyjątkowy odcinek podcastu. Cieszę się, że doczytałeś do końca, bo padło tu wiele interesujących stwierdzeń dotyczących cech księgowych. Dlatego jestem ciekawa, co ciekawego wyniosłeś z dzisiejszego odcinka podcastu? Podziel się tym w komentarzu pod tym wpisem.

5/5 - (1 vote)

1 komenatrz

  • Anonim
    14 sierpnia, 2023 - 5:00 am
    Odpowiedz

    Czytało się cudownie:) Pani Magdo, czy można prosić o polecenie książek rozwojowych? Jestem bardzo ciekawa pozycji.

Napisz komentarz: